Artykuł autorstwa Adama Chętnika, Zwyczaje wielkanocne na Kurpiach, "ZIEMIA - ilustrowany miesięcznik krajoznawczy", 1932 r, nr 3,
Okres wielkanocny zaznacza się na Kurpiach wyraźnie już od niedzieli Palmowej, zwanej również niedzielą Kwietnią. W niedzielę tę wszyscy idą do kościoła z palmami. W wioskach i parafjach wśród lasów położonych wszystkie niemal palmy są z gałązek sosnowych, lub plecione na długich prętach leszczynowych z borówek i różnych ziół leśnych, które zachowały przez zimę swą zieleń i listki. Palmy oplatane na prętach borówkami i warkocznikiem, mają nieraz około 3-4 metrów wysokości, ubrane są kokardami i wstążeczkami z kolorowego papieru.

Największe i najstrojniejsze palmy ma ksiądz i bractewni przy ołtarzu. Do palm sosnowych dziewczęta biorą młode, bujne i cienkie wierzchołki sosenek lub całe sosenki, obcinają większe boczne gałązki, a zostawiają tylko najładniejszą kiść na wierzchołku. Poczem w ogładzonym z gałęzi pręcie wiercą dokoła otworki i wtykają w nie gęsto zgrabniejsze gałązki sosnowe, borówki i t.p. W ten sposób otrzymuje się palmę sosnową, nieco sztuczną. Przed laty kilkudziesięciu starano się mieć palmy możliwie wysokie, pod tym względem była konkurencja między dziewuchami, a także między wioskami i parafjami. Kościołki kurpiowskie w wielu miejscowościach aż do ostatnich czasów wyglądają jak gaje wspaniałe: pełno w nich zieleni i zapachów roślinnych.

Palma bzije
Zielgi dzień
Za tydzień.
Palmy poświęcone, po przyjściu z kościoła zatykane są za obrazy lub stawiane w okna, gdzie spełniać mają rolę piorunochronów w czasie lata. Dym z nich służy nieraz do okadzania przy różnych chorobach. Szczęście i pomyślność przynosi palma, która po posadzeniu w ziemię puści korzonki i wyrośnie w krzak lub drzewo. Kotki z palmy wierzbowej połykane, przynoszą zdrowie i bronią od chorób gardła.
Cały Wielki Tydzień przedświąteczny poświęcony jest w znacznej mierze porządkom domowym i uczęszczaniu do kościoła. Mężczyźni sprzątają podwórza, opatrują pszczoły i dobytek, robią zapasy karmy, by święta mieć spokojne. Kobiety we wszystkich chałupach sprzątają, myją i szorują wszelkie "statki" domowe, bielą ściany, dziewczęta zaś ubierają je nowemi wycinankami z kolorowego papieru, robią z bibułki kokardy do obrazów i firanki do okien. Stroju tego dopełniają często gałązki świerkowe (zwane na Kurpiach "jeglijowe"), borówki i warkocznik. Groby wielkanocne odwiedzają wszyscy, a wielu pozostaje na całą noc w kościołach z piątku na sobotę i z soboty na niedzielę, śpiewając odpowiednie pieśni. W wielu parafjach młodzież męska przebiera się za t.zw. "turków", robiąc groźne zbroje, kaski z tektury, miecze i dzidy drewniane. Oddziały takich "turków" pełnią na zmianę straż przy grobie Chrystusa, począwszy od Wielkiego Piątku rano aż do Rezurekcji.
W Wielki Piątek gospodarze nic nie sieją, bo według wierzeń urodzaj taki nie udałby się na pewno. Jest o tern takie przysłowie:
Boża, nie zasiewaj nigdy zboża"
Natomiast cieszą się, jak pada w ten dzień deszcz:
cieszcie się chłopi"
- powiadają, zapewniając, że będzie urodzaj.
W tenże Wielki Piątek przed laty kilkudziesięciu w okolicach Myszyńca dzieci szkolne wraz ze swoim nauczycielem chodziły po wsiach "po wykupie z oracją". Wykupem nazywają na Kurpiach różne datki w naturze, znoszone swoim zwierzchnikom, jak nauczycielowi, księdzu i t. p. W powyższym wypadku nauczyciel nie czekał na wykup, lecz sam szedł się dopominać, w sposób zresztą delikatny. Nauczyciel wybierał kilku roztropniejszych chłopców z pośród swoich uczniów, nauczył przedtem, co mają mówić i szedł z nimi po wsi. Jeden z nich na przedzie nosił krzyż drewniany z Pasją, miejscowej roboty, inni kosze na jaja. Nauczyciel chodził razem. Przy wejściu do chałupy mówili wszyscy: "Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus", a po otrzymanej odpowiedzi "Na zieki zieków"! odśpiewali razem po łacinie znaną do dziś ze śpiewników kościelnych pieśń:
Dei Mater alma" - i t. d.
Po odśpiewaniu na kolanach tej pieśni, której łacina nie byle jak imponowała słuchającym gospodarzom, następowały oracje, wypowiadane przez paru lub wszystkich chłopców po kolei. Najpierw zaczynał ten, który niósł krzyż:
Cierpiał Pan Bóg za nas smutek,
Smutek, smutek, biczowanie,
Cierpiał Pan Bóg krzyżowanie.
Najświętsza Panna wielki smutek miała,
Gdy syna swego na krzyżu widziała.
Oj, niezadługo smutek minie tej Pannie.
Gdy Pan Chrystus zmartwychwstanie.
A my także miłe dziatki,
chodzilim się do gromadki,
My tam wielki smutek mieli,
Gdyśmy się uczyć nie chcieli,
A nasze rodzice za to się smucili,
Żeśmy do szkoły niechętnie chodzili,
Bo tamój nas dobrze przestrzegano.
I skórę batem nieraz wytrzepano,
A czasem włosy z głowy wylatały,
Gdy za nie darto-to lecieć musiały.
Nie miło nam to było,
Ale pomału to się nadazyło (in. przyzwyczaiło).
Dajcie, dajcie. co Bóg każe,
Tyeh jajeczków ze dwie parze,
Bo o jedno nie prosiemy,
Bo się za nie pobijemy,
Drugi orator mówił tak:
Bóg w ludzkiem ciele,
Świat się raduje,
Niebo tryumfuje,
Niechże ten Chrystus,
Który tryumfuje,
Da państwu szczęścia,
Fortuny daruje,
Tę nowinę wnoszę,
I o wykup proszę.
Po oracjach gospodyni domu czuła się w obowiązku dać choć parę jajek na ów "wykup". W ten sposób obchodzono wieś przez cały dzień, przyczem zebrano jajek niejeden spory kosz. Chłopcy za chodzenie dostawali od nauczyciela podwieczorek.
Zwyczaj powyższy musiał być przyniesiony na Kurpie z innych stron przez jakiegoś wędrownego nauczyciela, sam zaś "wykup", acz w innej formie, przechował się na całych Kurpiach do czasów przed- wojennych. Różnica polegała na tern, że dzieci same przynosiły jaja nauczycielowi do przygotowanego w szkole kosza. Nieprzyjęcie wykupu uważane byłoby za wielką obrazę.
Począwszy od Wielkiego Czwartku aż do Wielkiej Soboty chłopcy biegali przy kościele z grzechotkami i drewnianemi kołatkami, robiąc tern hałas wywołując wielki niepokój.
W Wielką Sobotę rano po święceniu zapalonego przy kościele ogniska każdy stara się złapać głownię lub węgielek, które to kawałki "święconego ognia" służą do rozniecenia ognia w domu w pierwszy dzień wielkanocny.
"Święcone" kurpiowskie dawnemi laty było bardzo skromne: kilka jaj, kołacz gryczany - i już wszystko. Dziś poza jajami widzimy krążki kiełbasy, kołacze pszenne, zimną wieprzowinę gotowaną i t.p. Robią też na święta piwo jałowcowe, zaprawiane cukrem. Święcenie odbywa się w ten sposób, że gospodynie doniczki i miski znoszą do jednej lub paru chałup wiejskich, które odwiedza ksiądz, jeżdżąc furmanką od wsi do wsi. Księdzu również gospodynie wiejskie znoszą "wykup", ale już bezpośrednio na plebanję, od razu z całej wsi.

Na Rezurekcję pierwszego dnia świąt śpieszą wszyscy tłumnie do kościołów do dnia, o ile nie nocowali w kościele od soboty wieczór. W uroczystej procesji bierze udział i cały oddział "turków", pilnujących grobu (około 20 osób). Od dawien dawna przy kościołach w czasie Rezurekcji oddawano szereg strzałów wiwatowych z broni palnej ręcznej, oraz specjalnych moździerzy. Moździerze takie słychać było na kilka kilometrów. Dwa z nich znajdowały się do niedawna przy kościołach w Kadzidle i w Nowogrodzie, obecnie są w muzeum Kurpiowskiem. Zwyczaj strzelania wielkanocnego był w ogóle uprawiany w Polsce, wspomina o nim Pasek w swoich pamiętnikach i inni. W czasie panowania zaborców na strzelanie z moździerzy uzyskiwano specjalne zezwolenie władz rosyjskich, które strzelanie uważały za dodatek uroczystości kościelnej i przeważnie strzelać nie broniły, z wyjątkiem broni ręcznej, trzymanej bez pozwolenia. Starsi ludzie pamiętają, jak strzały wielkanocne oddawano bezpośrednio w kościołach, strzelając z pistoletów ślepe mi nabojami wprost w sufit. Z czasem władze kościelne zabroniły takich eksperymentów, obecnie zaś z rozporządzenia władz polskich wszelkie strzały tego rodzaju są zabronione, ku zmartwieniu Kurpików, którzy w ogóle lubili strzelać przy każdej okazji.
Po Rezurekcji ludność wraca do chałup pieszo lub furmankami, przyczem każdy stara się być w domu możliwie prędzej, robiąc nawet wyścigi. Kto wpierw będzie w domu, temu prędzej dopisze urodzaj. Zwyczaj ten już obecnie zanika.
W wielu miejscowościach (np. w pow. Przasnyskim) po zjedzeniu święconego jajka skorupki jajek tłuką na drobno i obsypują niemi dom dokoła, co ma zabezpieczać od myszy, szczurów i t. p. "robactwa" -jak mówią na Kurpiach. W dniu pierwszym święta ulubioną dawniej rozrywką było zebranie mężczyzn i chłopców po obiedzie i strzelanie do celu z broni palnej. Hukano tak nieraz po kilka godzin zrzęd u, dopóki prochu wystarczyło. Obecnie zwyczaj ten nie istnieje.
Drugiego dnia świąt młodzież urządza powszechnie t.zw. oblewki - lejąc się nawzajem wodą wszelkiego rodzaju naczyniami. Najwięcej tu cierpią dziewczęta, które nieraz boją się wyjść z chałupy, chyba że są w większej gromadzie i zapas wody mają pod ręką. Niekiedy chłopcy wedrą się i chałupy z samego rana, lub i później, a wtedy na łóżkach i na podłodze istny potop! Z za węgłów i z zawrot do niedawna oblewano sikawkami ręcznemi, robionemi dawniej z drzewa na wypadek pożaru. Lano wtedy na odległość kilkunastu kroków każdego, kto szedł ulicą. W czasie ostatniej wojny wioski się popaliły, a w nich i te sikawki, wskutek czego i zwyczaj oblewania sikawkami zaginął. Powiadają, że gdzie w chałupie odbyły się "oblewki", tam pcheł nie będzie cały rok.
W południowej części puszczy Kurpiowskiej młodzież chodzi tegoż dnia po chałupach z rózgami brzozowemi i siecze niemi domowników, otrzymując w zamian wykup.
Drugiego dnia również zaczyna się farbowanie i pisanie jaj w różne wzory, a zwane na Kurpiach piskami. Na robienie pisek czyli pisanek schodziły się nieraz dziewczęta z kilku chałup, zwykle do starszej "ciotki", która była prawdziwą artystką w pisaniu. Przynosiły tez ze sobą po kilka lub kilkanaście jaj, specjalnie wybranych, niezbyt wielkich i niezbyt gładkich, żeby ich się dobrze farba "imała". Do pisania roztapiano na skorupce wosk i klej pszczeli, zamiast kleju używano dawniej pączków z brzeziny, przez co wzory dawały kolor żółty. Pisanie odbywa się rurką od sznurowadła, oprawną w drewienku lub łebek szpilki. Umoczonym w wosku "pisakiem" trzeba manewrować po nagrzanem jajku szybko i sprawnie, inaczej wosk zakrzepnie i na pisanie się nie nadaje. Pisane jajka gotowane są w odwarze z kory brzozowej lub olszowej, z czubków jałowcowych, w łupinach z cebuli i t. p. przez co otrzymuje się różne zabarwienie skorupki. Od niedawna zaczęto gotować jaja w brezelji, kupowanej w aptekach, dającej kolor czarny. Jajko ugoowane na czarno bez pisania, nazywa się k r u k i e m, pisane woskiem to właściwe pisanki lub piski; na czarnych krukach wyskrobywać można ostrym nożem różne desenie i ornamenty, a jajko takie nazywa się skrobanką. Pisanki robią przeważnie dziewczęta i starsze' kobiety, skrobanki robią i chłopcy. Pisankami obdarzają chrzestne matki swoje chrzestne dzieci, robiąc dla nich dziesiątki pisanek. Dziś o pisanki coraz trudniej, gdyż i sam zwyczaj pisania jaj zanika. Dzieci grają w pisanki, uderzając czubka- mi jedną o drugą: czyja się nadtłucze, ten przegrywa.

Dopełnieniem niejako świąt wielkanocnych są huśtawki, czyli t.zw. na Kurpiach bujacki. Huśtawki spotykamy w różnych miejscach Mazowsza, a także na Podlasiu, na Kurpiach zaś widzimy je do ostatnich czasów, choć prowadzą z tym zwyczajem walkę starsi oraz duchowieństwo, wskutek nieszczęśliwych wypadków, jakie się często zdarzają. "Bujacki" kurpiowskie robione są na dwóch wysokich słupach, lub wprost między sosnami w lesie. Dwa pionowe drągi bujające się na przytwierdzonej w górze osi mają u dołu poprzecznicę, na którą wchodzi po parę osób. Bujanie odbywa się nieraz na wysokość kilku pięter, a od samego patrzenia można dostać zawrotu głowy. Zwyczaj bujania uważany jest za rozrywkę, w zamierzchłych zaś czasach, u ludów o więcej pierwotnych wierzeniach, huśtawki były niejako dopełnieniem pewnych obrzędów wiosennych. Dzisiejsze huśtawki kurpiowskie czy inne, nie mają nic wspólnego z obrzędowym zwyczajem, pozostały tylko, jako bezwiedne naśladownictwo przekazane wiekami i nie domniemany pożytek, ale szkodę i nieraz kalectwo przynoszą nieostrożnie lub po pijanemu bujającej się młodzieży.

Omawiane tu dawne zwyczaje, jakie jeszcze pozostały, niedługo już się utrzymają.
-
|112.111.60.xxx |2011-04-26 03:52:47 www.top-sale-shop.comAs the leading character in fashion elegant watches, link:http://www.top-sale-shop.com/ebel-watches-c-1530.html has always been crowned as the superior symbol of performance and prestigiousness for over a century.Each of the link:http://www.top-sale-shop.com/ebel-watches-c-1530.html we acquit has been carefully chose on the basis of quality and value.Perfect appear, high-grade and approachable costs.superior quality and first-class service can guarantee you leverage your wanted link:http://www.top-sale-shop.com/ebel-watches-c-1530.html at ease on our website.These low-priced imitations make you look rich at a fraction of the price. It is no wonder that so many people prefer to purchase link:http://www.top-sale-shop.com/ebel-watches-c-1530.html.
-
|112.111.60.xxx |2011-04-26 03:53:01 www.replica-all-shop.comWe have some other series style and handbags clearance sale of the newest design. link:http://www.replica-all-shop.com/chanel-c-41.html
bags products always bring us incredibly elegant and noble classical design and exquisite craft. The link:http://www.replica-all-shop.com/chanel-c-41.html with its signature interlinking double-C has become synonymous and iconic to Chanel.Also, the designs are exactly like the original bags.Today you can easily find perfect link:http://www.replica-all-shop.com of your popular brands at many online stores. Check out the astonishing collection at link:http://www.replica-all-shop.com



Zwyczaje wielkanocne

