„Wojna wisiała w powietrzu, wzmożone ruchy wojsk, częściowa mobilizacja, … gorączkowa budowa umocnień obronnych wzdłuż Narwi. Można było zauważyć gołym okiem do czego to zmierza. Wyjątkowy nastrój wywoływały procesje religijne. Tysiące wiernych w miastach i wsiach szło ulicami i polnymi drogami z błagalna pieśnią na ustach, prosząc Boga o ocalenie i pokój … Powszechnie wycofywano oszczędności z PKO, robiono zapasy żywności. Wieś wstrzymała sprzedaż zbóż, natomiast wyzbywała się trzody i bydła. Duże ilości zwierząt oddano dla wojska jedynie za pokwitowaniem. Do stref przygranicznych wprowadzono jednostki wojskowe. Koniec roku szkolnego zamknął najpiękniejsze lata mojej młodości. Wakacje spędziłem na wsi w domu rodzinnym w Pupkowiźnie.” Tak wspomina atmosferę tamtych dni Władysław Sójkowski mieszkaniec wsi Pupkowizna, ówczesny uczeń Gimnazjum Państwowego w Łomży.
Pierwszego września 1939 r. już wczesnym rankiem słyszano strzały dobiegające od strony Prus i przenikający jęk eskadr lotniczych lecących w głąb naszego kraju. Przeważające siły wroga po kilkugodzinnej walce z Oddziałem Obrony Narodowej „Kupie” pod dowództwem por. Józefa Szewczyka zajęły już pierwszego dnia wojny Myszyniec. Nie udała się też akcja odbicia miasta przez II Kompanię 71 p.p. stacjonującą w Nowogrodzie. Późnym wieczorem dnia 2 września żołnierze kompani zostali kolejką wąskotorową przetransportowani do miejscowości Dęby (11 km od Myszyńca). Niestety pod zabudowania miasta dotarto dopiero o świcie 3 września. Odpadł więc jak ważny element zaskoczenia wroga.[1]
W tym czasie na drodze Łyse – Nowogród pojawili się pierwsi uciekinierzy, mieszkańcy przygranicznych wsi. Jak zawsze w takich dramatycznych sytuacjach doszło do wielkiej histerii i dezinformacji. Uchodźcy opowiadali jakoby Niemcy mordowali ludność cywilną, a kobietom obcinano piersi itp. Po sąsiedzkich naradach mieszkańcy Pupkowizny w obawie o własne życie zdecydowali się na opuszczenie domostw, zostali tylko nieliczni. W pośpiechu ładowano na wozy najbardziej potrzebne sprzęty, ubranie i żywność. Wszyscy uciekinierzy skierowali się w stronę Nowogrodu. Rozpowiadano, że na Narwi zorganizowana jest linia obrony, która ma zatrzymać wroga.
10 września 21 niemiecka dywizja piechoty wchodząca w skład XXI Korpusu Armijnego generała Falkenhorsta, przy wsparciu artylerii i lotnictwa mimo bohaterskiej postawie 33 pułku piechoty przełamała linie obrony i zajęła Nowogród.
Ewakuowani za Narew mieszkańcy Pupkowizny koczowali prawdopodobnie w lasach w okolicy Miastkowa, cały czas nękani przez lotnictwo niemieckie. W trakcie jednego z nalotów zginęli następujący nasi mieszkańcy (wszyscy z jednej rodziny): Józef Bałdyga – ojciec, Stanisław Bałdyga – syn, Józef Bałdyga – syn.
Z chwilą załamania się linii obrony Narwi i przesuwaniu się frontu w głąb kraju, uciekinierzy z Kurpi po wielkim exodusie i gehennie zaczęli wracać do swych gospodarstw. Uchodźcy na drugą stronę rzeki musieli przeprawiać się już promem, most w Nowogrodzie został wysadzony przez polskich saperów w celu opóźnienia natarcia wroga. Po powrocie okazało się, że pojedyncze gospodarstwa, padły ofiarą szabrowników (często zuchwałego sąsiada), a zostawiona w zagrodzie trzoda w wyniku głodu po prostu padła.

* Formalnie rzecz biorąc, w Polsce miały miejsce tylko trzy rozbiory. Rozbiór państwa bowiem odbywa się na drodze wyłącznie dyplomatycznej i polega na rozdzieleniu terytorium suwerennego państwa pomiędzy inne bez użycia siły, bez działań wojennych wobec regularnej armii państwa podlegającego rozbiorowi. (wikipedia.org)
[1] K. Stefanowicz, Rok 1944 w Puszczy Myszynieckiej, Ostrołęka 1998, s. 47
- 21/04/2009 13:50 - "Wyzwolenie" i PRL
- 21/04/2009 13:39 - Akcja Odwet - czerwiec, lipiec 1944r.
- 09/04/2009 23:19 - Czas okupacji na terenie Pupkowizny






Following my exploration, thousands o...
witam jestem bardzo zainteresowana ot...
WHAT’S AHEAD: NJSA 04 Founder Tab Ram...
link:http://www.women-bootsforsale.com
link:http://www.buyfootwearboot.com ...