Opowiadał Nosek Władysław
"...moja babcia opowiadała również mi z opowieści starszych ludzi o osadzie Pupkowizna. Założył ją Pupek, to miał być pierwszy osadnik – uciekinier, któremu groziła surowa kara od pana dziedzica. Posadził drzewo – lipę, która znajduje w ogrodzie Krzynówka. Temu osadnikowi nie podobało się z pewnych okoliczności i go przeniósł się nad rzekę Pisę i założył drugą osadę Pupki. Wieś Pupkowizna była otoczona jeziorem od strony południa, które dobijało pod same zabudowania. Na około wsi były bagna i potężna lasy. Wieś, osada była ogrodzona płotem od dzikich zwierząt, były tylko bramy zamykane na tzw. kołowroty.
W czasie powstania styczniowego, rok 1863 - 64 wieś liczyła 17 rodzin. Na terenie wsi Pupkowizna był oddział powstańczy, jak również w przyległych wsiach. Na terenie wsi w kierunku na wschód, w „górach leszczynowych”, gdzie mieszka obecnie Gnoza Antoni w tzw. „donicy” był sztab powstańczy i tam wyrabiano broń, jaka na ten czas była. Na czele tego powstania, które na terenie wsi Pupkowizna, w Łasze i Tyczku był Szaniawski, był to leśniczy w prawie rosyjskim. Po upadku powstania w Pupkowiźnie byli kozacy. W Tyczku był jeszcze oddział powstańczy. Przyszła kobieta z Tyczka do Pupkowizny, jakby na zwiady o sile kozaków. Była pewna siebie, gdyż była przy bliskiej nadziei. Kozaki wywęszyli i kobietę powiesili. W tym okrutnym czasie urodziło się dziecko. Powiesili i drugiego powstańca jako małżeństwo na miejscu gdzie mieszkają Nadolni i to miejsce nazwano rasztubą – znaczy miejsce straceń. Część wywieźli na Sybir. Kto mógł uciekł do Francji….
Ludność żyła prymitywnie, chłopy orali drewnianymi sochami, mieli drewniane widły, różne naczynia drewniane. Matki swe niemowlęta kąpały w drewnianych kopeńkach. Dorośli na świętach kąpali się w drewnianych baliach. Kobiety przędły len i wełnę wieczorami przy gagachu ze smolnego drzewa, śpiewały piosenki, zaś chłopcy palili fajki i opowiadali bajki o straszydłach i czarownicach. Pola były w małych kawałkach. Kobiety idąc na pole zabierały dziecko za płachtę przewieszona przez ramię, kołyskę ze żerdzi zwaną kozą i narzędzia do pracy. Chłop orał na innym kawałku pole. Ludzie byli odizolowani od świata, prawdopodobnie poszli do kościoła na Wielkanoc do Ostrołęki, jak się okazało było już tydzień po świętach. Pomimo tak prymitywnego życia ludzie się szanowali. Młodzież była pod względem rodziców i starszych uległa i posłuszna. Na wesele zabijali wieprzka na tzw. skwarki, kobiety obierały kartofle, robiły jałowcowe piwo. Zapraszali grajka i wesoło się bawili bez bójek i kłótni. Kobiety piekły chleb w własnych piecach. Ja Marysia piekła, najpierw upiekła dwa kołacze zwane pochopnie. Po wyjęciu tych kołaczy z pieca, jednym podzieliła dzieci a drugi wzięła pod pachę i poszła do sąsiadki mówiąc: „Kasiu, spróbuj mojego kołacza, czy bandzie dobry chleb?” Kasia spróbowała i mówi do Marysi „bandziesz miała smaczny chleb”. Przy czym trzeba zaznaczyć ze ziarno żyta na chleb było suszone w piekarniku bezpośrednio po wyjęciu chleba a następnie było mielone siłą mięśni. Ludzie okazywali swoją szczerość. Młodzież w niedzielę po powrocie z kościoła szła do lasu na jagody i śpiewała aż echo szło po lesie.
W 1914 wybuchła wojna, wieś Pupkowizna została spalona przez działania frontowe. Mieszkańcy zostali wygnani w kierunku północnym tzn. Zalas, Piątkowizna, Łączki. Po odejściu frontu na wschód ludzie schodzili się i mieszkali w ziemiankach. Żyli w biedzie a najbardziej dzieci. Ja sam jadłem placki ze zgniłych kartofli. We wsi Serafin 1/3 ludności zmarła na tyfus ze względu na głód.
Po wojnie ludzie stawiają budynki drewniane. Powstaje szkoła, która mieści się w chłopskiej chacie, przy jednym nauczycielu. W szkole brak podręczników, ubrań i w dodatku pasienie krów. W 1920 roku przemarsz armii bolszewickiej i nowe zniszczenia.
W 1939 roku – druga wojna światowa. W czasie okupacji hitlerowskiej w wsi Pupkowizna ginie 36 osób, w tym troje małych dzieci, jedno na ręku – niemowlę.
Po wojnie rolnictwo podnosi się. Budynki powstają murowane, maszyny rolnicze nowe. W 1969 roku zostaje oddana do użytku duża szkoła 8-mio klasowa. W 1968 roku wieś zelektryfikowano. Jednocześnie powstaje droga żwirowa. W każdym pomieszczeniu radio, telewizor i lodówki i wiele innych rzeczy. Dużo ludzi zwłaszcza młodzieży odchodzi ze wsi do odległych miast.
Jak mam nasi przodkowie mówili ludność Pupkowizny była pracowita, patriotyczna i ofiarna. Wieś Pupkowizna dała tyle ofiar na ołtarzu ojczyzny, nawet troje małych dzieci. Trzech moich kolegów – żołnierzy w obronie ojczyzny ginie na froncie 1939 roku.
Ziemia Pupkowizny dała drewno do budowy świątyni w Łysych, z miejsca gdzie mieszkają w tej chwili Sawiccy. To miejsce ludzie nazywali „chojniak”. Po powstaniu styczniowym car zabronił budowy kościoła. Chłopi zwozili nocą drzewo na podwórza gospodarzy w Łysych. W dzień wyrabiali materiał budowlany, zaś w nocy składali ściany świątyni. Nasi przodkowie walczyli z carem – zaborcą. Walczyli o Wolność i Wiarę. I na podstawie tych historycznych wydarzeń i ofiar została wybudowana szkoła w Pupkowiźnie, o którą tak silnie robiłem starania.”
Wspomnienia spisał Norowski Władysław, Pupkowizna, 02 marzec 1999 r.
-
|81.219.157.xxx |2011-11-17 21:19:14 Gosia - Gratulacje.Gratuluje wspaniałej strony ...mam nadzieje na dalsze publikacje.Az łza w oku się kręci przy czytaniu wspomnień.Moja rodzina także pochodzi z tych stron.Babcia urodziła się w Serafinie jak jej matka i babka.Pozdrawiam.
-
|80.108.217.xxx |2012-01-12 20:00:37 Anonimowy - Wladyslaw NosekJestesmy wnukami Wladyslawa Noska: Dorota Nosek-Mayerhofer, Ewa Nosek-Atabay, Mariusz Nosek, Malgorzata Nosek-Buchâr. Nasze dzieci to: Paula-Paulina, Janin-Viktoria, Laura oraz malutki Luis. Nasza babcia byla Stefania Nosek... Mamy przepiekne wspomnienia ze spotkan w Pupkowiznie. Opowiesci dziadka i goscinnosc babci - nigdy tego nie zapomne.
-
|88.70.54.xxx |2012-01-18 11:34:57 Anonimowy - O dziadku, babci i wsi PupkowiznaWladyslaw Nosek i jego malzonka Stefania to rowniez moi dziadkowie (Monika, Katarzyna i Radoslaw Nosek). Wies Pupkowizna to przepiekny zakatek - czasy tu spedzone, u dziadkow, to czasy bajeczne - tego nie da sie opsac. Ciesze sie ze mam takie wspomnienia...



Legenda

